,,Tylko na murkach śpią koty” – pisał Herbert. I śpią nadal, jak spały, gdy poeta wędrował przez Italię. Dekady później wędrujemy i my. Wspinamy się, schodzimy ostro w dół, wystawiając na próbę nasze kolana i nie oszczędzając kręgosłupów. Tylko koty, te żywe i puchate, i te kamienne, porosłe mchem, albo z zastygłym w żelazie zezem, pozostają obojętne na nasze niezliczone okrzyki i westchnienia. Spoleto, Orvieto, Bagnioregio, Bolsena i inne miejsca, które wyglądają jak wyjęte z baśni, a ich nazwy brzmią jak nazwy eliksirów – być może korzystnych na obolałe, trzeszczące kolana.