autorka

Kategoria: Książki

Budapeszt nocą Dorota Filipiak

„NEM! NEM! SOHA!”, czyli kraj smutnych rocznic i jednej wesołej

(fragment książki WĘGRY. BUDAPESZT I CAŁA RESZTA*)

Zaczęło się 23 października od studenckiego wiecu, podobnie jak w 1848 roku, młodzi ludzie zebrali się, by sformułować swoje postulaty. Żądano niezależności narodowej, własnej drogi do socjalizmu i przywrócenia Imrego Nagya na stanowisko premiera. Ruszono potem w pochodzie, najliczniejsza grupa szła od Politechniki. Potem przez Most Wolności i dalej nad brzegiem Dunaju. Do maszerujących dołączały kolejne grupy, z  Placu 15 Marca, z Małego Bulwaru. Rosnący tłum mostem Małgorzaty wrócił na budańską stronę i dotarł pod pomnik Józefa Bema. Szli uśmiechnięci, pełni energii i nadziei.

Ełk – Zbuczyn – Sokółka, czyli jesienne spotkania autorskie

Jesień. Pierwsze skojarzenie – ciepły koc i herbata. Można i tak. Ale to także dobra pora, by wyjść z domu, nie za daleko – do najbliższej biblioteki lub domu kultury – i posłuchać, porozmawiać o książkach, o krainach bliższych i dalszych. A potem z książką wrócić do domu i dopiero wtedy, okrywszy się kocem, popijając gorącą herbatę z miodem, czytać i planować podróże na kolejny sezon. Ja proponuję dwa kierunki: Rumunię i Podlasie.

Jezioro Suwalszczyzna

Tu czas płynie wolniej

Ileż to razy słyszałam to zdanie i towarzyszące mu głębokie westchnienie, gdy wspominałam, że mieszkam na nadbużańskim Podlasiu? Ileż to razy czytałam to zdanie okraszone stosownymi emotikonami w komentarzach pod postami o Suwalszczyźnie?

Niespełnione obietnice, czyli co robią blurby

W XX wieku i dawniej zewnętrzna szata książki wyglądała tak: na pierwszej stronie okładki tytuł, autor, czasem nazwa wydawnictwa i jakiś element graficzny. Żadnych opisów, żadnych biogramów i żadnych blurbów! O książce wiedziało się co nieco przed zakupem lub wypożyczeniem, bo były to czasy, gdy z bibliotek korzystali niemal wszyscy, albo podejmowało się decyzję na podstawie fragmentów wyczytanych na jednej nóżce. Albo brało się w ciemno, szczególnie przed 1989, gdy wszystko brało się wtedy, kiedy rzucili. To były czasy, gdy nawet książki były spod lady.

„Rumunia. Pęknięte lustro Europy”

„Postanowiłam zobaczyć na własne oczy ten dziwny kraj z prozy Stasiuka. Rumunia była jeszcze starą Rumunią, tą z Jadąc do Babadag, ale już się zmieniała, już goniła Europę. Czarna terenówka jechała tą samą drogą, co stary wóz ciągnięty przez chudą szkapinę. Terenówka spychała jednak wóz do rowu, a wielki tir, nie zwalniając na zakrętach, omijał idącą środkiem drogi krowę.

„Bug z Tobą…”

„Światło, kolor, wiatr, woda, natura i nadbużańska architektura o każdej porze roku wchodzą w dialog, kreują sytuacje i obrazy. I nieustająco inspirują. Może kiedyś napiszę powieść o mieszkańcach domu, który skrywał się pomiędzy drzewami za wałem, niemal nad samą rzeką. Był niewielki. Drewniana dwuizbowa chata, której serce stanowił kaflowy piec. Komin jeszcze stoi. Ściany domu padły po kolei pod brzemieniem lat. Za to doskonale zachowała się potężna ziemianka. Dziś teren wokół domu wzięły we władanie rośliny. Bujnie rozrasta się bez, z roku na rok gęstszy, w maju pachnie wprost ogłuszająco.

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén